Translate
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Rozdział 2
Ta adrenalina. To życia po za granicami normalnego świata. Ten świat niebezpieczeństwa,to moje życie,mój świat, Czy każdy może do niego należeć,nie. Tu trzeba być silnym. Nie bać się śmiercie czy krwi.Tu trzeba mieć silny charakter,silną wolę.
-Proszę,aby zawodnicy przygotowali się do startu,za 10 minut start-z głośników wydobył się głos startera.
Zmieniłam swoje buty na adidasy. Gotowa zasiadłam za kierownicą i czekałam na znak rozpoczęcia wyścigu. Wystukiwałam nieznany mi rytm w kierownicę strasznie się niecierpliwiąc. Ile można czekać. W boczną szybę,zastukał jakiś osobnik. Przekręciłam głowę w bok i uchyliłam okienko.
-Powodzenia Czika-zaśmiał się Connor.
-Dzięki słodziutki-poczochrałam go po włosach,śmiejąc się przy tym.
-Proszę o ustawienie się wszystkich samochodów na linie startową-znowu ten sam chłopak zabrał głos co wcześniej.
Connor już dawno się ulotnił.Podjechałam bliżej mety ustawiając samochód równo na linii startowej. Po mojej prawej było czarne ferrari Tristana,a po lewej czerwone też ferrari. Za kierownicą siedział ten bezczelny bachor Jai. Ugch zasrany dupek,jak on mógł zaproponować mi łóżko. Palant i jeżeli myślał,że wskoczę mu do łóżka do się grubo myli. Odwrócił się w moją stronę i posłał mi ten zadziorny uśmieszek. Dupek.
Na sam środek wyszłam z dużą biało czarną flagą dziewczyna. Czy chodź jedna dziewczyna nie może tu wyglądać normalnie,a nie jak dziwka. Cycki i dupa na wieszchu i one myślą że w ten sposób zdobędą swojego księcia z bajki. Żałosne. Rozumiem,że każda kobieta powinna pokazywać to czym ją obdarzył Bóg,no ale na litość Boską.
Po opuszczonym terenie rozniósł się dźwięk odpalonych śliników. Dźwięk dla moich uszu.
Przekręciłam kluczyk w stacyjce mojego cudeńka. Działa bez żadnego zarzutu.
Dziewczyna machnęła flagą oznaczając start. Wcisnęłam mocno pedał gazu ruszając tym samym z innymi zawodnikami. Jak zwykle Tristan jak zwykle przejął prowadzenie. Obok mnie przeleciało czerwone ferrari. Jai ugch. Docisnęłam mocniej pedał gazu doganiając tym samym chłopaka. Zaczynamy zabawę.
wchodziliśmy w ostatni zakręt-zakręt śmierci. Jak zwykle wszyscy zawodnicy na tym łuku zwalniali ja natomiast dodawałam gazu. Nie bałam się ryzyka. Moje całe życie to ryzyko.
Zaciągnęłam sprzęgło i dałam ponieść się samochodowi. Wyrównałam samochód i docisnęłam gazu przejeżdżając tym samym jako pierwsza metę.
Opuściłam z satysfakcją samochód i podeszłam do brata.
-I co baranie wygrałam,samochód jest mój-zaśmiałam się i przybiłam żółwika z "słodziakiem"
-Brawo Czika
Odebrałam swoją nagrodę od organizatora. Przynajmniej zwrócił mi się mój tysiąc wpisowego.
Za moich pleców doszedł mnie dźwięk oklasków. Odwróciłam się i zobaczyłam całą tą grupkę Janoskians.
-No,no,brawo Chloe-zakpił Jai-nadal nie mogę w to uwierzyć,że pokonała mnie dziewczyna i to na dodatek jaka. Wprost idealna do mojego łóżka-a ten znowu swoje. Matko czy on uważa się za BOGA SEXU. No halo-chociaż naprawdę wygląda seksownie.
Tristan chyba nie wytrzymał bo rzucił się z pięściami na chłopaka. Z trudem go od niego odciagneliśmy. Miał rozwalona dolna wargę i łuk brwiowy,a krew sączył mu się z nosa
-Tristan-zatrzymałam brata,gdy ten znowu chciał się żucić na Jai. On wsumie też całkiem nieźle oberwał. Rocięta warga,łuk brwiowy,krew z nosa i do tego całe czerwone oko. Coś czuję że jutro będzie miał niezłą śliwę pod okiem,ale należy mu się-spokojnie-położyłam swoje dłonie na jego klatce piersiowej
-Nikt Cię nie będzie obrażał-warknął
-No no Trsiat-tym razem zabrał głos Jai. Czy naprawdę mu jest mało.-twoja siostra to naprawdę gorąca laska-zakpił podpierając się swojego bliźniaka.;
Tym razem to ja nie wytrzymałam. Wyciągnęłam za paska brata broń,którą zawsze tam trzymał. Czego nie mam swojej. "Jesteś dziewczyną i możesz sobie coś nią zrobić,zresztą jesteś jeszcze za młoda"oto słowa mojego brata.
Podeszłam do chłopaka i przyłożyłam mu pistolet do skroni. Chyba się tego nikt nie spodziewał,bo na twarzach malowało im się zdziwienie.
-I co,nadal będziesz szczekał-warknęłam ściskając mocniej broń w dłoni
-Spokojnie księżniczko,myślisz że tylko ty posiadasz tu pistolet-machnął ręką w stronę chłopaków,po czym poczułam zimny metal przy skroni.-Tristan twoja siostrzyczka jest dziś niegrzeczna-zaśmiał się chłopak. Popatrzyłam kątem oka na brata,który wyciągnął swoją druga broń,a zaraz za nim chłopaki
-Tylko niech jej coś się stanie,a wyrwę Ci flaki-warknął i wymierzył w chłopaka
-Nic się nikomu nie stanie jak odłoży broń
-Twoje niedoczekanie-warknęłam w jego kierunku
-To,albo zginiesz ty i ja a reszta pozabija się,albo spokojnie zakończymy to
Maił rację,a na pewno nie chcę żeby coś stało się bratu i pozostałym przez moją nienawiś do tego chłopaka
-Nie c twoi ludzie opuszczą broń to i ja to zrobię
Chłopak kiwnął ręką,a do mojej skroni już nie przylegał zimny metal. Popatrzyłam zło wrogo na chłopaka i zabrałam broń.
-Następnym razem,nie za wachm się jej użyć,rozumiesz dupku-warknęłam
-Spokojnie,następnym razem to ty będziesz błagać mnie o wolność. Chłopaki idziemy-wycofał się,a zanim pozostał grupka moich wrogów. Stałam tam i kurczowo zaciskałam broń w dłoni. Dal mnie już jest martwy. Osobiście wpakuję mu kulkę w ten łep.
-Chloe-na swoim ramieniu poczułam rękę Tristana-chodź
-Zostaw mnie-strzepnęłam jego rękę i ruszyłam do samochodu-Connor za bierz mój samochód-rzuciłam mu kluczyki i wsiadłam do samochodu. Wkurzyłam się dzisiaj niesamowicie. Pierwszy raz się tak zachowałam. Przystawiłam broń, olałam brata. To dla mnie za dużo.
Wcisnęłam pedała gazu i ruszyłam przed siebie. Nie miałam najmniejszego planu na dalszą podróż. Zatrzymała się przy najbliższym monopolowym. Uzupełniłam prowiant na dalszą noc. Moja koleżanka łyski ochoczo będzie ze mną współ pracować.
Siedziałam w salonie pijąc już drugą butelkę łyski. Chłopaków nie było do tej pory i jakoś wcale mi to nie przyszkadzało. Przechyliłam szyjkę butelki wlewając sobie ciecz do ust. Moim zdaniem byłam już nieźle wstawiona.
Drzwi do domu się odtworzyły, a po chwili w salonie stanęła cała czwórka.
-Co się tak gapicie-warknełam biorąc drugiego łyka
-Chloe co ty robisz?-zaraz obok mnie pojawił się Tristan zabierając mi alkohol
-Piję nie widzisz-wyrwałam mu swoją butelkę.
-Zostaw to-wyrwał mi znowu i oddał chłopaka-nie warto,dla niego tego robić
sobota, 27 grudnia 2014
Rozdział 1
Nałożyłam szybko na nogi arimaxy i zbiegłam na dół. Po drodze zabrałam kluczki od mojego auta i pieniądze. Przy wyjściowych drzwiach zatrzymał mnie Tristan. No super teraz kazanie jak mam uważać na wszystko i wszystkich.Nie rozmawiać z nieznajomymi. Matko czy ja mam pięć lat.
-Tristan co znowu?-jęknęłam
-Nic,poprostu chciał bym wiedzieć czy zrobisz zakupy i zabierzesz ze soba Connora żeby Ci pomógł-wzruszył ramionami.Matko co za odmiana
-Żadnego kazania-uniosłam brwi.Coś tu nie gra.
-Żadnego chyba nie masz pięciu lat-zakpił.Palant-to jak?
-Dobra zrobię zakupy i za biorę Connora po tym jak pojedziemy do centrum handlowego
Nie widziałam dalszego sensu prowadzenia tej konersacji więc doałam żeby tan słodki Connorek się pośpieszył i że czekam w samochodzie.
Moje białe porshe,ulubione.Mam jeszcze kilka innych samochodów,ale to jest moim dzieckiem. Cudowne autko. Na chłopaka nie musiałam długo czekać.
-Cześć Czika-zaśmiał się chłopak.Od zawsze nazywał mnie tak. Zabawne.
-Hej to co jedziemy
-Nom
Do centrum nie mieliśmy daleko. Dziesięć minut stąd. Jak zwykle podczas drogi wygłupiałam się z chłopakiem. Uwielbiam go. To tak mój drugi brat,ale jak pozostałam dwójka James i Bard tylko że Connora kocham najbardziej prócz Tristana oczywiście. To on mni wychowywał od zawsze. Rodzice byli zajęci pracą. Tylko praca się liczyła i to dla tego tłumaczy dla czego mamy miliony na kontach bankowych.Nigdy nie lubiłam się przechwalać pieniędzmi,to nie w moim stylu.To bez wartościowy papierek. Zawsze chciałam mieć rodziców,a nie przelotnych ludzi, Swoją nie obecność wynagradzali mi prezętami i oni myśleli że to wystarczy. Gówno prawda. To Tristan i gosposia Hellena wychowywali mnie. teraz oczywiście jest obecna w naszym życiu. Zawsze możemy na nią liczyć.Jest jak dobra babcia do której można zwrócić się o pomoc. Kochana kobieta.
-To może ta-pokazałam chłopakowi już chyba dziesiątą sukienkę. Chciałam odświeżyć sobię trochę garderobę,ale Connor mi w tym nie pomagał.
- Ta-rzucił w mnie czarna obcisła sukienka do połowy ud. W niektórych miejscach miała złote wstawki. Całe plecy były pokryte koronką. Świetna. Wbiegłam do przymierzalni i ją od raz przymierzyłam.
-Boska-wychodząc z przymierzalni usłyszałam zachwyt przyjaciela.
-Dzięki-mruknęłam i wróciłam spowrotem ubrać swoje rzeczy.
Zabrałam sukienkę i za nią zapłaciłam. W poprzednich sklepach kupiłam również jakieś tam rzeczy i wsumie troszkę się tego nazbierało. Na dziś chyba dosyć zakupów.
W drodze powrotnej wstąpiliśmy do marketu po jedzenie.
Wszystko nam zajeło jakieś trzy godziny. Super.
Razem z Connorem byliśmy obładowani torbami. Wchodząc do domu czułam już tą ulgę. Z hukiem upuściłam torby z ubraniam,natomiast te z jedzeniem zaniósł słodziak do kuchni.
-O matko jestem wykończona-westchnęłam opadając obok Jamesa na kanapę
-Ja też-w salonie od razu pojawił się słodziak Connor i rzucił się na Brada.
-Złaź pacanie-warknął chłopak i z rzucił słodziaka. Wspułczuję.
Do pokoju wszedł zdenerwowany Tristan. O coś się kroi,wiem to. Znam już go na pamięć. Wiem kiedy kłamie,kiedy się denerwuje czymś czy jest zakochany.
-Mamy problem-warknął i usiadł na fotelu na przeciw nas. Zaraz wybuchnie.
Wstałam i podeszłam do brata. Usiadłam na oparciu fotela. dotknęłam jego ramienia i posłałałam mu uśmiech
-Co się stało?-zapytał Brad
-Janoskian-warknął-dzisiaj jest wyścig i podobnież się na nim zjawią,akurat dzisiaj kiedy stafka jest naprawdę wysoka.
-tylko tym się przejmujesz-zakpiłam. Od zawsze ktoś z naszej ekipy wygrywał zawody. To i tym razem wygra.
-Nie tylko tym jeżeli się dziś pojawaią to oznacza jedne wielkie kłopoty
-Damy radę,w końcu jesteśmy Evan-walnęłam go w ramię i parsknęłam śmiechem. Widać że mu poprawiłam chumor bo się zaśmiał
-A my?-wtrącił się słodziak
-Może was zadoptujemy -zaśmiał się-to co jedziemy dzisiaj,nie odpusze im tych 50 patyków itego cudnego czerwonego ferrari.
- No jasne tylko że ten samochód będzie mój-zepchnął mnie z oparcia mój braciszek dzięki czemu spadłam na podłogę z wielkim hukiem
-Ty idioto,pożałujesz-wydarłam się na niego i rzuciłam. W ten oto sposób porwałam mu jego bluzkę,a on moja spódnice. Jesteśmy jak dzieci,naprawdę. Nie ma takiego dnia żebyś sobie nie dokuczali.
Wciągnęłam na nogi obcisłe czarne rurki lekko poszarpane na udach i kolanach. Górę przy odziałam krwisto czerwonym crop topem z ćwiekami na dekoldzie. Na nogi wsunęłam carne szpilki,a na ramiona skórzaną kurtkę . Makijaż jak zwykle ten sam. Krwisto czerwona szminka czarnme kreski. Do tego rozpuszczone włosy i gotowe. Chwyciłam jeszcze czarne arimaxy w ręke i zeszłam na dół. Nie mam zamiaru jechać w tych szpilkach.Na drugi świat mi się jeszcze nie śpieszy.
-Gotowa,to co jedziemy?-zapytałam wchodząc do salonu gdzie byli już wszyscy.
-Tak chodźmy-zakomunikował Tris.
Na miejscu byliśmy jakieś 10 minut po tym jak opuściliśmy dom,Moje białe porshe troszkę podrasował Connor,więc wątpie ze któryś z Janoskian wygra.
Ustawiłam samochód na starcie i opuściłam go udając się do reszty.
-No to gdzie te pacany?-zapytałam reszty spoglądając się do okoła
-Tamci-wskazał mi głową Tris grupkę chłopaków stąjących do nas tyłem wokół których kręciła sie grupka dziewczyn
-To idę-skierowałam się w stronę chłopaków
-Po co?-złapał mnie za rękę
-Spokojnie,przywitam się grzecznie tylko,chyba przecież nie wiedzą że jestem z wami,zabawimy się troszkę-meuknęłam i ruszyłam dalej.
Podeszłam do grupki nieznajomych
-No dobra panienki jazda mi stąd-warknęłam do tych wszystkich lasek. One naprawdę się nie szanują. Ich ciuchy więcej odkrywają niż zasłaniają
-Bo co?-pisnęła jedna z nich
-Chcesz się przekonać jak ci obije to mordeczkę -przejechałam palcem po jej twarzy. O matko więcej tapety nie można było nałożyć.
W mgnieniu oka ich nie było.
-Jak ostar-jeden z nich skąmentował. Chłopak z piwnymi oczmi i kolczykiem w wardze. Obok niego stał taki sam. Bliźniacy. Kolejny był chłopak z szmaragdowymi oczami. następnie farbowany blondyn i chłopak z kolczykiem w policzku. To sobie wybrał miejsce.
-Może,a wy to kto bo jakoś was tu wcześniej nie widziałam?-troszkę trzeba po udawać
-Janoskian-odezwał się ten ze szmaragdowymi oczami-ja to Beau,te dwa podobne to Luke i Jai,a tamte farbowany to Daniel,a obok James-dodał Beau
-Chloe,startujecie?
-Ta,a co księżniczka zainteresowana sprawami jest-zakpił nie jaki Jai. Juz go nie lubię
-Słonko-podeszłam i przejechałam swoimi palcami po jego policzku-radzę ci się skupić nadrodzę a nie na mnie bo mi będzie łatwiej wygrać
-Ty i samochód,zabawna jesteś-znowu zakpił-ale na pewno do mojego łóżka będziesz się nadawać
-Może kiedyś-mruknęłam. jego nie doczekanie żebym wlazła mu do łóżka. Oderwałam swoja rękę od jego twarzy-a tak po za tym to jestem z Vamps,więc pilnuj się-dodałam i odeszłam.No to zaczynamy jazdę.
Oto pierwszy roździał mam nadzięję że się podoba.Sory za błędy. Do następnego
piątek, 26 grudnia 2014
Prolog:
Jestem w swoim świecie.
Pełnych samochodów, imprez i gangów.
Choć czasem jest naprawdę nie bezpiecznie ta adrenalina daje mi jeszcze więcej energii.
Pewnie zastanawiacie się.
Siedemnastoletnie dziewczyna powinna się uczyć,chodzić do szkoły poznawać nowych ludzi miec przyjaciół. Sory,ale to nie moja bajka. To zupełne przeciwieństwo mnie.
Rzuciłam szkołę,po śmierci rodziców.
Moimi przyjaciółmi są chłopcy z gangu, Przepraszam mężczyźni,nie można o nich mówić chłopcy. To tacy dorośli dziewietnastolatcy. Ale Ciiii, nie mówcie im.
Ścigam się samochodami na wyścigach. Najczęściej są one organizowane prze mojego kumpla Connora. Słodki chłopak.
Co na to wszystko rodzina.
Rodzice umarli 2 lata temu. Tristan mój brat sam należy do gangu,ale spokojnie zapewnił mi ochronę 24/7.
Tak po za tym to po winnam się wam przedstawić i opisać,a więc tak:
Jestem Chloe Evans. Mam brata Tristana i trójkę najwspanialszych przyjaciół pod słońcem:
Brad, James i Connor. Znam ich naprawdę szmat czasu,więc chyba mogę ich tak nazwać,ale i tak najbardziej uwielbiam Connora. Słodka dziecinka.
Jestem raczej z tych dziewczyn, które nie mają dużego brzucha,ani ud.Oczywiście mam okragłości,więc nie jestem płaska jak sztacheta. Lekko pofalowane kasztanowe włosy. Piwne oczy.
Chłopaki mi mówią, że jestem seksowan dlatego pilnują mnie na imprezach aby nikt się do mnie nie przystawiał. Czasami jest to śmieszne,ale czasami to naprawdę robi się nie do zniesienie szczególnie ze strony Tristana. No błagam nie mam 17 lat.
To chyba wszystko o mnie. Na pewno powinno wam wystarczyć na razie.
A więc Cześ do nie długo.
Oto prolog. Jak wam się podoba. Przypominam że możecie też go znaleźć na wattod.
Do następnego.
BOHATEROWI
Vanessa Hudhens as Chloe Evans (Clo)
lat 17.
Siostra Tristana Evans.
Należy do gangu Vamps
Kocha samochody,każdą jego część
Często bierze udział wyścigach samochodowych.
Mega seksowna,żaden facet nie oprze się jej urokowi.
Tristan Evans
lat 19.
Brat Chloe Evans
Należy jak jego siostra do gangu Vamps.
Przewodniczący grupy.
Kocha samochody tak jak siostra.
To po nim odziedziczyła ten nawyk.
Jego oczkiem w głowie jest jego siostra,zrobi dla niej wszystko.
JAmes Mcvey
Lat 19.
Jest 1/5 gangu Vamps.
Jego hobbym jest wyrywanie lasek.
To on w całym zespole odpowiada za sprzęt.
Kocha nosić okulary.
Brad Simpson
lat 19.
1/5 gangu Vamps
Przyjaciele śmieją się z niego,że czasami wygląda jak słodka dziewczynka.
Zajmuję się wszelkimi informacjami. Inaczej spec od komputerów.
Czasami lubi ostro zabalować
Connor Ball
lat 19.
Członek gangu Vamps.
Najsłodszy i najzabawniejszy chłopak jaki istniał na świecie.
Uwielbia dokuczać Chloe, jest jego najlepszą przyjaciółką.
Często organizuje wyścigi.
Mechanik samochodowy gangu.
Jai Brooks
lat 19.
Członek gangu Janoskians.
Jego kolekcja są dziewczyny,które zaliczył. Po każdej nocy ma jakąś pąmiatkę.
Tajemniczy i seksowny.
Bierze udział w wyścigach samochodowych.
Luke Brooks
Lat 19.
Członek gangu Janoskians.
Kolczyk wardze to jego znak rozpoznawczy.
Bliźniak Jai i młodszy brat Beau.
To on organizuje sprzęt na wszystkie akcje.
Beau Brooks
lat 20.
Członek gangu Janoskians.
Najstarszy z całej bandy.
Kapitan.
To on najczęściej organizuje akcje.
Starszy brat Jai i Luke.
Kocha swoje szmaragdowe oczy.
James Yammouni
lat 19.
członek gangu Janoskians.
Odpowiada za elektronikę.
Najzabawniejszy z całego składu,choć czasem zdarzają mu się chwilę słabości.
Dobra impreza to u niego podstawa.
Daniel Sahyounie
lat 19.
Członek gangu Janoskians,
Dawny przyjaciel Connora.
Organizowanie imprez,wyścigów i naprawa samochodów to jego działka.
Lubo dobrze się zabawić z przyjaciółmi.
Podobni jak Jaj zalicza napalone dziewczyny każdej nocy.
W opowiadaniu pojawią się też inni bohaterowie.
Zapraszam do czytania,mam nadzieje że się spodoba.
ps.
Nienawidzę tworzenia bohaterów.
ROZPOCZĘCIE
Wyścigi
Imprezy
Zatargi
Dwa gangi
Jedna dziewczyna " Chloe"
Siedemnastoletnia dziewczyna żyje w niebezpiecznym świecie. Nie legalne wyścigi,imprezy,walka gangów to jej rutyna dzienna.Co na to rodzina?Rodzice nie żyją,brat Trisitan sam w tym siedzi.Jednak dziewczynie jest dobrze w takim świecie, wieczna zabawa. Co jeżeli w mieście powstanie nowy gang.A co z miłością?
Tego dowiecie czytając się mojego bloga na blogspod lub na wattpad:http://www.wattpad.com/90532267-rywalizacja-janoskians-and-the-vamps-rozpocz%C4%99cie?d=ud
Zapraszam do komentowania,czytania. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Dokonam wszelkich starań,aby tak było
Zapraszam do komentowania,czytania. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Dokonam wszelkich starań,aby tak było
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)