Translate

niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 10

Opuszczone miejsce na plaży to coś czego potzrbowałam. Tu mogę sobie w spokoju po siedzieć i po myśleć. Jeszcze nik mnie tak bardzo nie zranił jak Jai. Jednego dnia całuje się ze mną,później dzieli ze mna śpi,a następnego dnia wyzywa od dziwek. Serio czy ja jestem naprawdę taka nijaka. Myślałam,że chodź w małym stopniu zależy mu na mnie,a tu prosze,jestem kolejną jego dziwką. Nie tak chciałam być postrzeżona przez niego i pozostałych. 
-Chloe-obok mnie usiadła jakaś zakaptużona postać. Tylko Connor i Jai wiedzą o tym miejscu. Ten drugi okazał sie być tym kimś. 
-nie chcę z tobą gadać,idz sobie-spuściłam głowę i zaczęłam rysować jakieś wzorki na piasku-jeżeli Ci chodzi czy wrócę,to tak wróce
-Nie Chloe,nie martwię się czy wrócisz,martwię się czu wrócisz do mnie
-do ciebie,po co. Przecież między nami nic nie ma,to tylko pocałunek nic więcej,nie będe twoją dziwką,ktorą bedziesz piepszył kiedy ze chcesz,nie
-Ale ja nie chcę byś nią była,chcę poprostu Ciebie i tylko Ciebie. Nie wiem co się ze mną dzieje,ale cały czas zaprzątasz moje myśli. Kazdej nocy myślę co by było gdyby...no właśnie gdyby-tak samo jak ja wcześniej spuścił glowę.
-kim ja mam być dla ciebie,co?
-Chloe,zwykłą Chloe,bądź sobą
-i co bedziemy się lizać przy wszystkich. I kim wtedy ja bede,dziwką jak sam yo olreśliłeś. Nir chcę brnąć w coś co nie ma przyszłości
-skąd wiesz?
-nie wiem,ale na razie dakesz mi powody do takiego myślenia
Nachylił się na demną i złapał moją twarz w dłonie. Musnął delikatnie moje wargi pocierając delikatnie policzki. Uległam znowu uległam. Odałam pocaunek przyciągając chłopaka bliżej siebie. Kochałam jego miekie usta. Były talie delikatne. Oderwałam się od chłopaka.i spojrza w jego oczy.
-chodźmy-wystawił w moją stronę dłoń,a ja ją chwyciłam.
-jest akcja-do salonu wszedł Beau-trzeba sprzątnąć pewnego gościa,wie za dużo
-zawsze jest jakieś "ale"-wyrycytował James pożerając popcorn z miski
-ten gościu zna nas bardzo dobrze i zawsze są przy nim jego ludzie. Dzisiaj będzie na imprezie i trzeba go jakoś wyciągnąć z tamtąd
-serio i wy myslicie,że to będzie takie trudne-zaśmiałam się z nich wszyatkich 
-to co proponujesz?-zakwitował Luke
-mogę wam pomuc,jesli chcecie
-ty nie będziesz się w to mieszać-warknął Jai
-proszę jedna akcja,na.serio nudzi mi sie już tutaj,tam wam sie przydam
-powiedziałem nie-warknął wstając
-Nie jesteś sam i nie bedziesz decydować za innych,chłopcy?-spojrzalam na.pozostałych i zrobiłam maślane oczka do chłopakow
- czemy nie sprawdzimy co potrafi-zasmiał się Beau
-jestem za-krzykneli James i Daniel
-czyli wygrałam
-a moke zdanie sie nie liczy-zapiszczał Luke
-i tak jak byś powiedział nie to jest 3-2 czyli i tak wygrałam-zaśmiałam sie slodko do niego-to o której zaczynamy
-22- zakomunikował Beau i opuścił salon.
-Co ty wyprawiasz-zaraz za mną do pokoju wszedł Jai. Zarz po tym jak Beau sobie poszedł wstałam i ruszyłam do swojego pokoju. 
-o co ci chodz nie jest twoją własnoscią,prawda?
-Nie jesteś,ale odpowiadam za ciebie 
-nie jestem małą dziewczynką,dam sobie radę
-zrozum to,że nie chcę by Ci się coś stało?
-od kiedy ty się tak mną przejmujesz?-zapytałam odwracając się do niego przodem zakładając dłonie na piersiach
-od kiedy tutaj mieszkasz-warknął i wyszedł z pokoju trzaskając drzwi. O co mu chodzi? Napoczątku mnie wyzywa,później przeprasza,a teraz odstawia takie scenki. 
Wciągnęłam na nogi szpilki i zeszłam na dół. Miałam zamiar uwieść tego faceta,a mój strój mi tylko w tym pomorze. Czarma obcisłe spodnie idealnie podkreślające moje pośladki. Bluzka odkrywając kawałek brzucha prze,którą widać bius. Idealnie do tego szpilki. Świetnie. Weszłam do salonu,gdzie czekają na mnie chłopcy. 
-Idziemy?-zapytałam poprawiając swoje długie faliste włosy.
-a ty do burelu idziesz?-warknął Jai
-satry znowu zaczynasz?-dorównał mu tonu Luke.
-jak skończycie to powiecie?-mruknęłam i wycofałam się do drzwi wejściowych . Wyszłam na zewnątrz i usiadłam na pierwszym stopniu.  Nie musiałam długo czekać,bo dwuch minutach cała ekipa wyszla na zewnątrz. Podeszłam do swojego samochodu i stanęłam przy drzwiach swojego samochodu.  Miałam jechać,z którymś z chłopaków. Wsiadłam grzecznie za kierownicą i czekałam,na swojego towarzysza. Po paru minutach obok mnie usiadł Jai. Dlaczego on? Nie wiem,może naprzykład Luke. Nie chce z nim przevywać swojego czasu,bo keszcze bardziej zadużam się w nim. Dobrze słyszeliście,zadużyłam się w nim. Odpalilam silnik i ruszyłam za chłopakami. Mieliśmy jechać do jakiegoś klubu,o którym nawet nie maiałam pojęcia. Jechaliśmy w kompletnej ciszy,a ja.nawet nie.miałam zamiatu się odzywać pierwsza do niego. Po pietnastu minutach dojechaliśmy po klub"Noen". Zaparkowałam samochód na parkingu i  czekałam , aż reszta opuści samochody. 
Weszliśmy do loży dla Vip na samym odległym miejscu,żeby nik nas nie zobaczył.
-Widzisz tamtego mężczyznę,w czarnej koszuli-pokazał mi palcem Beau. Skinęłam potwierdzająco głową i czekałam na dalszy wydarzenia-nie wiem jak to zrobisz,ale go wyciągnij z tego klubu jakoś-skinęłam głową i wstałam z swojego miejsca. Przy wyjściu z loży zatrzymał mnie Jai.
-masz-dał mi w rękę małe urządzenie-tym cię namierze gdyby coś poszło nie tak-przypiełam sobie do biustonosza i spojrzałam z powrotem na chłopaka-uważaj na siebie, tylko o to Cię proszę-posłałam mu mały uśmiech .
Ruszyłam na początku do baru,specialnie.przechodząc obok loży tego gbura. Czułam na sobie jego palące spokrzenie. Czyli zauważył mnir,to świetnie. Zamówiłam sobie jdenego drinka,którego pochłonęłam w ekspresowym tępie. Zamawiając drugiego dosiadł sie do mnie mój cel.
-poproszę to samo co ta pani-skinął na barmana i przeniusł swój wzrok na mnie. Był to mężczyzna w wieku20-25 lat. Cieme,kruczoczarne włosy postawione do góry. Czarne oczy,idealna syletka. Jednym słowem przystojniacha.-co tu robi taka śliczna dziewczyna jak ty?-nachylił się nad moim uchem i lekko musnął je swoimi wargami
-szukam takich przystojniaków jak ty-uśmiechnęłam się słodko.
-to morze dosiądziesz się do mnie?
-z chęcią-cheyciłam jego wyciągnięto dłoń i ruszyłam za nim.
Pov Jai:
Rosadzało mnie od środka jak widziałem jak ten cwel ją dotyka czy szepce coś do ucha. Ta dziewczyna jest moja. Cały czas siedzi w mojej głowię. Jej uśmiech,ciepłe wargi,delikane dłonie,ona cała. Nie wiem dlaczego takna mnie działała,ale nic na to nie mogłem poradzić. Za każdym razem gdy widziałem ją coś mi podpowiadał bo jąchwycić w swoje ramiona i namiętnie pocałować. 
Pov Chloe:
Ta sytuacja powoli zaczynała mnie już dręczyć. Cały czas próbował dobrać się do moich majtek. Obleśny typ. Musiałam go jak najszybciej wyciągnąć z tego klubu. Nachyliłam się nad jego uchrm i szepnęłam.
-wyjdziemy na zewnątrz,nie najlepiej się czuję-skinął tylko głową na swoich kompanów i ruszył za mną do wyjścia ewakuacyjnego. Pochałam drzwi i znalazłam sie na świeżym powietrzu. Odkręciłam się do niego przodem,ale natychmiast tego pożałowałam. Przyparł mnie do ściany,przyciskając biodrami jak najmocniej do moich uniemożliwiając mi jakiego kolwiek ruchu. Wpił się w moje usta ,zrywając moją bluzkę. Do moich oczy napłyneły łzy. Tak to nie miało wyglądać. Nik nie maił sie do mnie dobierać,a co najważniejsze próbować zgwałcić,ale sama tego chciałam pakując sie w to. Z całej siły próbowałam odepchnąć go od siebie,ale na marne poszły moje wysiłki. Umieścił moje nadgarstki nad głową,jedną ręką trzymając jed,a drugą próbując dostać się do rozporka spodni. Bałam się,potfornie się bałam. Niby należe do tego świata,ale to jest za dużo. Nie chcę stracić dziewictwa,z kimą takim. Tak dobrze słyszycie,jestem dziewicą. Uwodziłam facetów,całowałam się z nimi,ale nic więcej,nigdy nic więcej. Boże gdzie jest Jai. Chłopak dotarł do zapięcia spodni i jednym szybkim ruchem rozerwał go.
-proszę puść mnie-wyszlachałam
-sama się prosiłaś dziwko o to,więc cicho sieć-wszystko tak szybko się potoczyło,że nawet nie zauważyłam jak ktoś powala mojego oprawcę i wymierza w niego bronią. Później widziałm już tylko ciemność. 
Pov Jai:
Po tym jak Chloe wyszła z tym palantem,szybko zebrałem chłopaków,bo zachciało się im się iść na jakieś panienki. Ruszyłem razem z chłopakami w kieryknu drzwi awaryjnych i je mocno popchnęłem. To co zobaczyłrm przyprwił mnie o skurcz w sercu. Chloe pół naga,przyciśnięta do ściany,zalana łzam przez tego bandziora. Nie wiem co mną kierowało,ale szybko odciągnełem go od niej i wymierzyłem mu kulke w łeb. Podbiegłem do dziewczyny i chewyciłem ją w swoje ramiona. Zemdlała. Jak mogłem pozowlić jej nato. Jak mogłem narazić ją na takie nie bezpieczeństwo. Nigdy,alr nigdy więcej do tego nie dopuszczę.........


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz